niedziela, 10 marca 2013

Blogerski Dzień Kobiet w Rzeszowie 2013

Wczoraj w Rzeszowie odbył się Blogerski Dzień Kobiet. W spotkaniu uczestniczyło 25 blogerek. Każda z nas mogła wymienić się cennymi radami, poplotkować oraz poddać się badaniu swojej cery wykonywanym przez Panią dermokonsultantkę Kamilę z Vichy.
Cieszę się, że mogłam poznać inne blogerki , których do tej pory nie miałam przyjemności spotkać osobiście. Był czas na obiad, prezentacje firm, deser oraz miłe upominki.

Dziękuję organizatorkom, bo bez nich nie byłoby tego spotkania :*

 Z Agnieszką przed rozpoczęciem spotkania :) jak widać jeszcze było pusto...




Miałyśmy przyjemność gościć na naszym spotkaniu firmę Sylveco, którą reprezentowała Pani Joanna Darwińska. Pani Joanna opowiedziała nam o historii firmy, o tym jakie produkty posiadają w swojej gamie, dla kogo są przeznaczone i z czego są wykonane.


Kolejnym gościem była przemiła Pani Renata Szuszczenko z PAT & RUB. Dużo się dowiedziałam o tej firmie, gdyż nie miałam jeszcze okazji z nią na bliższy kontakt. Każda z nas dostała słodkie torebeczki, a w nich upominki. Mi się trafił błyszczyk - jako, że nienawidzę tego typu wynalazków od zawsze to nie byłam z niego zadowolona, ale po spróbowaniu jestem mega zadowolona z niego zwłaszcza, że jest w moim ulubionym smaku "róży" :)) Dziękuję PUT & RUB :*


Podczas Naszego spotkania miałyśmy okazję sprawdzić stan swojej skóry. Zajęła się tym Pani Kamila Zabrzeska z firmy Vichy. W końcu dowiedziałam się jaki mam typ cery i teraz mogę odpowiednio dobrać sobie konkretne produkty :)



Jagoda: No i co my tu mamy?




  A po pysznym obiadku na deser pyszna szarlotka :)

   
Mimo, że na zewnątrz było bardzo zimno to emocje i wrażenia grzały nas od środka :)





Wszystko co dobre szybko się kończy. Niestety spotkanie dobiegło końca i trzeba było wracać do domu. Ale za to wspomnienia pozostaną do kolejnego spotkania - mam nadzieję ;)
Miło było Was poznać!!

Dziękuję dziewczyny :**



czwartek, 7 marca 2013

Serum wydobywające blask koloru - PANTENE

Od producenta:
Pełen życia blask dla włosów farbowanych lub rozjaśnianych.

Pojemność:
75ml

Cena:
 ok 23zł


Mam mieszane uczucia co do tego serum. Niby serum ma wydobywać blask koloru, ale jednak tego nie robi - przynajmniej ja tego nie zauważyłam. Producent pisze, żeby nakładać produkt głównie w końcówki włosów, więc jak dla mnie nie jest widoczne wydobycie koloru, co innego gdybym nakładała serum na całe włosy - to może i coś by można było zauważyć. 
Pierwsze moje wrażenie po wyciśnięciu tego serum na rękę było takie..."O nieee, przecież zaraz będę musiała myć włosy od nowa, bo będą tłuste :// " - jednak myliłam się. Serum faktycznie przypomina taka tłustą oliwkę, ale po wsmarowaniu we włosy one wcale nie są tłuste, mimo, że dłonie pozostają tłuste :)) więc to ogromny plus. 
Nie przetłuszcza to włosów w ogóle. Do tego serum ma bardzo przyjemny zapach. Przypomina mi zapach produktów, które używają panie w salonach fryzjerskich  (zawsze się wtedy zastanawiam co zostało użyte bo tak ślicznie pachnie). Serum jest bardzo wydajne, odrobina na dłoń i wystarcza nam na wsmarowanie we wszystkie końce włosów. Pompka przy pomocy której wydobywamy serum nie zacina się, możemy spokojnie wycisnąć odpowiednią ilość serum. Przyciskamy pompką 2-3 razy i wystarczy. Włosy po wysuszeniu są bardzo gładkie, czuje się ich miękkość w dotyku do tego przyjemnie pachną i wyglądają na odżywione. Jedyny minus dla mnie jest taki, że za tą cenę nie widzę tego wydobycia koloru jaki producent nam oferuje.


A u Was jak działa?
Używałyście go? 


 

środa, 6 marca 2013

ZIAJA - Krem wygładzający +25

Od producenta:
Półtłusty krem na dzień i na noc o unikalnej suplementacji pozwala zachować gładkość skóry.
Działanie:
- wiąże wodę i zapobiega jej nadmiernej utracie,
- trwale nawilża naskórek oraz głębsze warstwy skóry,
- skutecznie regeneruje lipo - strukturę naskórka,
- chroni przed przedwczesnym starzeniem,
- zwiększa elastyczność i jędrność skóry,
- poprawia gładkość naskórka,
- przyspiesza procesy regeneracji,
- zapobiega powstawaniu zmarszczek.

Pojemność:
 50ml

Cena:
 ok 10zł


Niestety ten krem dla mnie to porażka na całej linii. Dobrze, że sama go sobie nie kupiłam, wygrałam go jakiś czas temu w rozdaniu, mimo wszystko jest to źle zainwestowane 10zł :// 
Krem niby przeznaczony jest dla osób 25+ no ok zgodzę się, mam już te 25 :D, ale co z tego jak ten krem moim zdaniem to totalna klapa. 
A zmarszczki to ja dostanę większe jak nadal go będę stosować, więc nie ma mowy o ich likwidacji za pomocą tego kremu :)) 
Po pierwsze po nałożeniu kremu na buzie, nagle wyglądam jak burak :// paskudztwo, żeby tego było mało momentalnie buzia mnie piecze. Mimo, że nie mam aż tak wrażliwej cery to pierwszy raz spotykam się z kremem który jednocześnie sprawia, że moja buzia wygląda okropnie i jeszcze pali mnie od środka, jakbym posmarowała twarz chili. Momentalnie trzeba go zmyć bo nie idzie wytrzymać. 
Kolejny minus to taki, że twarz świeci się po nim jak lampki na choince. Krem w ogóle nie wpija się w skórę, a dużo go nie nakładam. 
Nie wiem co z nim jest nie tak? W ogóle nie działa, jest oporny niczym paczka gwoździ. Koszmar :// Zużyłam go połowę, a dopiero teraz działa na mnie tak szkodliwie...na początku było w miarę ok mimo, że tez był do d..., wtedy tylko mnie nic nie piekło i nie miałam podrażnionej skóry. 
A teraz szkoda mówić. Dodam, że nie używałam go dzień w dzień tylko od czasu do czasu. Więc skóra nie przyzwyczaiła się do niego. 
Co tu dużo mówić...nie, nie, nie - nie polecam go nikomu. No chyba, że ktoś ma skórę z żelaza i nie straszne mu takie odczucia jak moje.  Co do zapachu to jak dla mnie taki troszkę babciny - pudrowy i dość intensywny. Co do konsystencji to jest zbity i gęsty. Jedyne co zgadza się z wersją producenta to poprawienie gładkości skóry. Ale nawet teraz smarując nim dłoń zaczyna mnie piec :(( o zgrozo...chyba go zaraz wyrzucę do kosza...

Miałyście z nim styczność?
Jak się u Was sprawdził, czy to tylko ja jestem takim wyjątkiem?




wtorek, 5 marca 2013

OEPAROL HYDROSENSE - czyli o micelku słów kilka

Dzisiaj słów kilka o micelu z OEPAROLu :)

Od producenta:
Formuła micelarna szybko i dokładnie usuwa makijaż twarzy i oczu. Idealnie oczyszcza skórę i zapobiega podrażnieniu i przesuszeniu naskórka. Po zastosowaniu skóra jest miękka, nawilżona i ukojona. Dzięki łagodnym substancjom oczyszczającym, preparat nie powoduje zaczerwienień i zapewnia skórze uczucie komfortu.

Cena:
ok 12zł

Pojemność:
200ml
Jak na razie ten micel jest u mnie numerem 1 na równi z innym micelem spośród tych które udało mi się wypróbować. Jeszcze nie trafiłam na tego jedynego, ale kto wie może niedługo :))
Przedstawiony micel nie zawiera parabenów. Nie robi efektu pandy na oczach. Dobrze zmywa makijaż, radzi sobie nawet z wodoodpornym makijażem. Tusz do rzęs też bardzo ładnie zmywa, trzeba się troszkę uzbroić w cierpliwość bo za pierwszym razem nie usuniemy całkowicie go z oka. Ale daje rade :)) Nie uczula, nie wysusza skóry, ani nie podrażnia.  Jedyne co mnie na początku drażniło to jego zapach - jest bardzo specyficzny, ale po pewnym czasie przyzwyczaiłam się i teraz nawet mi się podoba. Zapach jest intensywny, zarazem bardzo świeży i przyjemny. Jedyny minus moim zdaniem to dozownik. Chyba ma za dużą dziurkę i zdarzyło mi się troszkę rozlać, albo za dużo nalać sobie na wacik, że można go było wykręcać. Konsystencja wody z czego moim zdaniem nie jest wydajny. Mimo, że inne micele też są jak woda, ale zauważyłam różnicę w ubywaniu. Co ważne nie pozostawia na twarzy żadnego filmu jedynie miły i świeży zapach. Skóra po nim jest miękka i delikatna. Może być dobrym sposobem na ranne odświeżanie twarzy po nocy :) 

A Wy miałyście przyjemność go wypróbować?


poniedziałek, 4 marca 2013

Jaskółcze ziele - GREEN PHARMACY

Dzisiaj mam dla Was kremowy powiew wiosny w kremie :) czyli krem do rąk i paznokci "Jaskółcze ziele".

Od producenta:
Krem do rąk i paznokci JASKÓŁCZE ZIELE nawilżający, antyseptyczny do codziennej pielęgnacji i profesjonalnego masażu. Przyjemny krem nawilżający do rąk przywracający  skórze miękkość i gładkość bez odczucia tłustego filmu. Zawiera roślinę leczniczą - glistnik o wybitnych właściwościach bakteriobójczych i regenerujących, wykorzystywaną od dawna do leczenia chorób skóry. Wprowadzona do składu kremu alantoina regeneruje i łagodzi naskórek oraz zmniejsza jego skłonność do zaczerwienień. Keratyna i witamina В5 skutecznie wzmacniają strukturę skóry, przeciwdziałają łamliwości i rozdwajaniu płytki paznokciowej. Olejek rokitnika i babka działają regenerująco, przyspieszając procesy gojenia drobnych uszkodzeń skóry. W wyniku tej niezwykle bogatej kompozycji składników, krem wspaniale pielęgnuje paznokcie i skórę rąk nadając jej aksamitną gładkość. Krem działa szybko i skutecznie: wspaniale wchłania się  i przyswaja, przenikając głęboko w skórę.

Cena: 
4,50 zł

Pojemność:
100ml





To jeden z moich ulubionych kremów zarówno pod względem jego działania jak i zapachu. Kupiłam go z ciekawości i powiem Wam, że ani trochę nie żałuję - wręcz przeciwnie jestem w nim zakochana. Miałam do wyboru chyba jeszcze 3 inne i nie mogłam się zdecydować, ale w końcu padło na jaskółeczkę. Niestety nie mogłam nawet sprawdzić zapachów w sklepie bo były zaklejone sreberkiem. Więc wzięłam go w ciemno, byłam ciekawa co może się kryć pod nazwą "jaskółcze ziele".
Zapach jest bardzo przyjemny, świeży i taki inny niż wszystkie - przypomina mi wiosnę. Nawet nie potrafię go dokładnie określić. Jest bardzo naturalny i delikatny. Krem jest barwy zółtej, takie jaśniutkie żółtko :)) 
Krem nie jest tłusty więc to ogromny plus bo od razu możemy np pisać na klawiaturze bez obawy, że zaraz wszystko będzie mega tłuste. Krem świetnie się wchłania, dosłownie po kilku sekundach. Na dodatek świetnie nawilża dłonie. Radzi sobie doskonale z wysuszonymi i niekiedy popękanymi skórkami na dłoni. Skóra po nim jest bardzo delikatna, aksamitna i gładka jak pupa niemowlaka. Używam go dość często, nieraz 5 razy dziennie. Czasami to nawet brakuje mi tego zapachu na dłoniach i mimo, że w danej chwili nie muszę go używać to już sięgam po niego z przyzwyczajenia. Krem jest bardzo wydajny. Używam go od ponad miesiąca non stop, a mam go jeszcze połowę. Wystarczy odrobina kremu na dłonie (wielkości pistacji) i wystarcza na posmarowanie obu dłoni. Kocham ten krem najbardziej ze wszystkich jakie posiadam, jest to mój ulubieniec i pozostanie u mnie na zawsze. 
Jestem jeszcze ciekawa jakie są te inne kremy z tej serii. Na pewno je wypróbuję :))

A Wy miałyście okazję go wypróbować?



niedziela, 3 marca 2013

Czekoladowe delicje - FARMONA

Dzisiaj mam dla Was czekoladowy peeling cukrowy do ciała - ciemna czekolada i orzech pistacji FARMONA.  

Od producenta:
Słodka uczta dla ciała i zmysłów! Wyjątkowy kosmetyk o niezwykle gęstej, aksamitnej konsystencji i kuszącym zapachu został stworzony do mycia i pielęgnacji ciała, dla osób, które cenią produkty naturalne i lubią pozwalać sobie na chwile przyjemności.
Specjalnie opracowana, bogata receptura na bazie ciemnej czekolady i orzechów pistacji wspomaga wyszczuplanie oraz odżywia i doskonale wygładza ciało, a kryształki cukru usuwają zanieczyszczenia i martwe komórki naskórka, poprawiając mikrokrążenie i jędrność skóry. Regularne stosowanie Czekoladowego peelingu do ciała zapewnia uczucie wypielęgnowanej i jedwabiście gładkiej skóry, a zniewalająco słodki zapach dodaje energii i wyraźnie poprawia nastrój. 

Pojemność:
225g

Cena:
ok 13zł 




Niestety mimo, że zapach tego peelingu jest bardzo kuszący (przypomina mi trochę marcepan z czekoladą) to sam produkt mnie nie zachwycił. Spodziewałam się czegoś lepszego. Teraz męczę się z nim, żeby go w końcu skończyć bo czekają na mnie inne peelingi, które dostałam ostatnio.

Ten peeling jest niby gęsty i zbity, ale po nabraniu strasznie się rozsypuje. Połowę tego co nabiorę zdążę zgubić nim dotrę na moje ciało. Po czym przy rozsmarowywaniu na ciele znów się rozsypuje i zostaje go tak mało, że nie idzie się nim peelingować. Na początku przy pierwszym podejściu próbowałam go używać razem z gąbką, ale niestety kicha. Nic na niej nie zostało, wszystko z niej spadło do wanny nim spróbowałam coś zrobić. Potem stwierdziłam, że może wystarczy samą dłonią go używać, ale też ciężko :// peeling ucieka z mokrego ciała, nie wiem czy to ja jestem taka niezdarna czy po prostu on jest taki oporny.
Jak dla mnie troszkę rozczarowanie, mimo, że zapach jest cudowny. Po spłukaniu tych resztek, które po nałożeniu utrzymały się jednak na moim ciele i zdołały cokolwiek zdziałać, pozostał taki lekko tłusty film. Nie zauważyłam jednak innego działania po zastosowaniu tego peelingu, nie ściera naskórka w ogóle. No może jeszcze trochę ujędrnia skórę na chwilę i pozostawia ją lekko nawilżoną. Ale jak dla mnie ten peeling się nie sprawdził, a szkoda bo zapach ma obłędny.
Mówię mu stanowczo NIE, nie polubimy się...

Peelingi cukrowe nie są jednak dla mnie, wole te bardzo płynne :))
A może Wy macie jakieś sposoby na niego??




sobota, 2 marca 2013

Lutowe pyszności :D

Dzisiaj chciałam Wam pokazać co mi przyniósł miesiąc luty. 


Dostałam od Laboratorium Kosmetyków Naturalnych Farmona same pyszności do testów :) Rozpieścili mnie trochę na walentynki :)) Idzie się zakochać w tych zapachach, aż dech zapiera. Najbardziej pokochałam za mega zapach - orzechowy scrub do mycia ciała "muffinki orzechowe z karmelem" mówię Wam jak to pachnie, zapach nie do opisania - słodko, słodko i jeszcze raz słodko :D chciałabym zjeść taki torcik przekładany taką masą :)) Szarlotka z bitą śmietaną i cynamonem też jest super, podoba mi się ten zapach mimo, że nie lubię cynamonu...ale z taką szarloteczką, aż miło będzie współpracować. Jedynie pierniczki z lukrem nie trafiły w mój zapachowy gust - czuje się intensywny zapach przypraw korzennych. Ale z reszty jestem bardzo zadowolona :))


Oprócz tego mam 3 nowe lakiery z kolekcji Golden Rose Jolly Jewels nr 123, 121,119 :)) oraz lakier z ORIFLAME PRLY BEIGE


Skusiłam się również na odżywkę z Eveline 8w1 - zobaczymy jak sobie poradzi z moimi paznokciami. 


A na koniec intensywnie nawilżający balsam do stóp - od dawna szukałam czegoś mocno nawilżającego, ciekawe czy się sprawdzi.


piątek, 1 marca 2013

Jaka pogoda takie paznokcie - Golden Rose Paris 138 i Jolly Jewels 123

Dzisiejsze paznokcie odzwierciedlają aurę za oknem. Szaro, brzydko, ponuro i zimno. A już się zapowiadała taka piękna wiosenna pogoda...niestety trzeba na nią poczekać. 
Przedstawiam Wam teraz mix dwóch lakierów z Golden Rose. Pierwszy z nich to Golden Rose Paris nr 138 - nałożyłam jako bazę. A na wierzch lakier z kolekcji Jolly Jewels nr 123 (nowość). Moim zdaniem ładnie się ze sobą komponują z tego względu, że lakier JJ oprócz tych drobinek biało-czarno-srebrnych jest bezbarwny. Dopiero po nałożeniu go na inny lakier wygląda imponująco :))


 Niestety ta pogoda i brak jakiegokolwiek światła z zewnątrz uniemożliwiło mi zrobienie większej ilości zdjęć ://

A Wam jak się podoba takie połączenie?




środa, 20 lutego 2013

GOLDEN ROSE znów kusi swoimi Jolly Jewels :)

Widziałyście, że GG wprowadziło kilka nowych odcieni do kolekcji Jolly Jewels?
Jest ich aż 6 (od 118 do 123), nie wiem jak ja się opanuję przed ich zakupem...już mnie kuszą i kręcą...ajj :D

www.goldenrose.pl

Macie ochotę na te nowe odcienie, czy już Wam przeszła ta mania JJ?
Bo mi raczej nie, odkąd mam długie paznokcie to stałam się lakieromaniaczką, a te nowe JJ musze mieć w swojej kolekcji :)
Dobrze, że do końca lutego jest na nie promocja :))

czwartek, 14 lutego 2013

Wyniki konkursu Urodzinowo - Walentynkowego :)

Ogłaszam, że w moim konkursie Urodzinowo - Walentynkowym wygrała:





Serdecznie Ci gratuluję i czekam na maila :)


Pozdrawiam
Malinka

poniedziałek, 11 lutego 2013

Przypomnienie o konkursie Urodzinowo - Walentynkowym do 11.02.2013

 Przypominam, że już dzisiaj kończy się mój konkurs Urodzinowo - Walentynkowy. 
Macie jeszcze czas na zgłoszenia do 23:59...


     Jeszcze raz zapraszam wszystkich do udziału :)


Pozdrawiam
Malinka

niedziela, 10 lutego 2013

Jak ratować dłonie zimą?

Każda z nas marzy o delikatnych, miękkich i zadbanych dłoniach. Przecież to wizytówka kobiety. Przy takiej pogodzie jak teraz trzeba szczególnie o nie dbać. Sama teraz zmagam się z suchymi dłońmi. Strasznie mnie to denerwuje kiedy wracam do domu i mam strasznie suche dłonie mimo, że bez przerwy smaruje je różnymi kremami do rąk. Albo jeszcze nie trafiłam na odpowiedni krem na tą porę roku, albo moja skóra jest bardzo wymagająca.

Źródło internet
Brak prawidłowej pielęgnacji dłoni doprowadzi nasze dłonie do wysuszenia, popękania i nieprzyjemnych ran, które będą się długo goiły. Ich wygląd i kondycja zależy od nas samych. Musimy pamiętać, że zimą nie ruszamy się z domu bez rękawiczek, a podczas mycia naczyń i porządków zakładamy rękawiczki ochronne. Częste moczenie dłoni w wodzie tez działa niekorzystnie na nasz naskórek. Dlatego musimy pamiętać co jest dla naszych dłoni najlepsze.

Jeżeli siedzimy w domu i nigdzie nie wychodzimy to musimy pamiętać o smarowaniu dłoni kilka razy dziennie kremami np. lekkimi, natomiast jeśli gdzieś wychodzimy to przed wyjściem trzeba użyć kremu tłustego. Najlepiej 15 minut przed wyjściem nałożyć grubą warstwę takiego kremu. Nie wychodzimy z domu mając krem na dłoniach bo to może źle wpłynąć na nasz naskórek. Róbmy to ok 15 minut wcześniej. Oprócz pielęgnacji kremami powinnyśmy od czasu do czasu potraktowac nasze dłonie maseczką, wykonaną osobiście w domu albo u kosmetyczki wykonać zabieg parafinowy, który nawilży i zregeneruje nasz naskórek.

Samemu możemy spróbować wykonać maseczkę tego typu:
(najlepiej jeszcze przed nałożeniem takiej maseczki wykonać peeling dłoni, wtedy substancje zawarte w naszej maseczce dokładnie przenikną do naszej skóry)
Potrzebujemy:
 - oliwę z oliwek ok 5 łyżek,
- troszkę siemienia lnianego (rozpuszczone w niewielkiej ilości gorącej wody) ok 1 łyżki,
- kilka kropli soku z cytryny,
- kilka kropli olejku z drzewa herbacianego,
- kilka kropli witaminy A i E (kupicie w aptece).
Oliwę lekko podgrzewamy, dodajemy siemie lniane, krople witaminy A i E, sok z cytryny i olejek  z drzewa herbacianego. Potem wszystko mieszamy i nakładamy na suchą skórę dłoni. Zakładamy rękawiczki kosmetyczne i trzymamy 30 minut. Potem zmywamy ciepłą wodą. Na koniec możemy wsmarować jakiś tłusty krem do rąk.

!!Na koniec kilka przykazań!!
1. Używamy tylko i wyłącznie kremów nawilżających, które zawierają m.in. witaminę A i E, glicerynę lub silikon.
2. Ok 15 minut przed wyjściem smarujemy dłonie grubą warstwą kremu.
3. Zakładamy ciepłe rękawiczki wychodząc z domu.
4. Używamy rękawiczek ochronnych podczas prac domowych.
5. Raz w tygodniu wykonujemy peeling i nakładamy maseczkę.
6. Myjemy ręce ciepłą wodą nie gorącą.
7. Za każdym razem wycieramy ręce do sucha i nakładamy krem nawilżający.
8. Przynajmniej raz na miesiąc wykonujemy zabieg parafinowy w gabinecie kosmetycznym.
9. Zmarznięte dłonie nie ogrzewamy w gorącej wodzie tylko myjemy w ciepłej na przemian z zimną, wycieramy do sucha, smarujemy tłustym kremem i wykonujemy masaż aby usprawnić krążenie.


A może doradzicie jakiś bardzo bardzo tłusty krem?

Pozdrawiam
Malinka

czwartek, 7 lutego 2013

Dziś kalorie się nie liczą :D

Moje ulubione pączki już nie mogę się doczekać :))

Źródło internet

Za chwile jadę na uczelnię na ustny egzamin, trzymajcie kciuki :D a potem albo w nagrodę zjem pysznego pączka, albo ze złości pochłonę ich kilka :D

Smacznego ;))

Pozdrawiam 
Malinka

poniedziałek, 4 lutego 2013

Odżywki, topy i inne mazidła do paznokci :)

Na dzisiaj mam dla Was przegląd moich odżywek, topów i innych mazideł. 
W porównaniu do kolekcji lakierów jest bardzo ubogi :D

1. GOLDEN ROSE - wygładzający lakier do paznokci
2. GOLDEN ROSE GEL LOOK TOP COAT - efekt żelowych paznokci
3. ESSENCE ULTRA STRONG- utwardzająca odżywka do paznokci
4. NAIL TEK FOUNDATION II - odżywka podkładowa
5. NAIL TEK INTENSIVE THERAPY II - odżywka nawierzchniowa
6. JOKO- aktywna kuracja utwardzająca
7. WIBO ELIKSIR Z JEDWABIEM
8. REGENERUM - regeneracyjne serum do paznokci

 9. DELIA- super osuszacz emalii do paznokci
10. NAIL EXPERT - odżywka odbudowująca płytkę paznokcia
11. NAIL EXPERT - odżywka wzmacniająca słabe paznokcie
12. ORIFLAME PEEL OFF WHITENER - wybielająca maseczka do paznokci
13. ORIFLAME GROWTH BOOSTER - olejek stymulujący wzrost
14. ORIFLAME NAIL & CUTICLE FORTIFIER - olejek wzmacniający
15. ORIFLAME REMOVER GEL - żel do usuwania skórek


A Wy jakich używacie?
A może macie coś godnego polecenia?

Pozdrawiam
Malinka


wtorek, 29 stycznia 2013

Niszcz pryszcz krem na noc - czyli o małym śmierdziuszku :)

A dzisiaj słów kilka o kremie, który dostałam od Pani Marty Remplewicz z "Kosmetyki DLA
na spotkaniu blogerek w Lublinie. 
Jest to krem na noc - Niszcz pryszcz na naparze z wierzby i krwawnika
Usuwa to co zbędne, a dostarcza tego co niezbędne.
  
Od producenta:
Receptura opracowana specjalnie dla osób z cerą tłustą, mieszaną i trądzikową.
Każdej nocy podczas snu krem:

 


  • reguluje proces keratynizacji, udrażnia ujścia mieszków włosowych, przez co w efekcie zmniejsza ryzyko powstawania zaskórników
  • hamuje rozwój bakterii
  • zapewnia odbudowanie naturalnej bariery hydrolipidowej
  • pobudza odnowę komórkową
  • pozostawia skórę gładką, delikatną oraz doskonale nawilżoną.
Krem został przetestowany przez osoby z cerą tłustą, mieszaną i trądzikową pod kierunkiem lekarza dermatologa. Krem polecamy stosować na oczyszczoną skórę twarzy na noc. Niewielką ilość kremu należy rozprowadzić po skórze a następnie delikatnie wklepać.

Krem zawiera połączenie następujących składników:
Świeży odwar z wierzby – naturalne źródło salicylanów, które regulują proces złuszczania naskórka i ułatwiają dynamiczne wnikanie substancji aktywnych, odpowiedzialnych za utrzymanie odpowiedniego stopnia nawilżenia.
Świeży napar z krwawnika - naturalne źródło azulenu, choliny, soli mineralnych głównie cynku – ma działanie przeciwzapalne, gojące oraz wybielające.
AHA – reguluje proces keratynizacji, udrażnia ujścia mieszków włosowych, przez co w efekcie zmniejsza ryzyko powstawania zaskórników, wspomaga wybielanie śladów potrądzikowych
Olej jojoba - lekki, nie pozostawia tłustego filmu na skórze, nie zatyka porów. Wzmacnia struktury cementu międzykomórkowego, co w efekcie zapobiega wysuszaniu skóry
Olej z ogórecznika – naturalne źródło kwasu gamma-linolenowego, którego brak powoduje zaburzenie procesu rogowacenia naskórka. Nie zatyka porów.
D-pantenol, alantoina- zmniejszają stan zapalny, przyspieszają gojenie podrażnionych części skóry.

Cena:
15zł
Pojemność:
30g


Miałam mieszane uczucie co do niego. Na samym początku stosowania okazało się, że dostałam wysypu "nieprzyjaciół" na buzi, ciężko było się ich pozbyć. Nie używałam w między czasie żadnych innych nowych kosmetyków i jestem przekonana, że to właśnie ten krem tak zadziałał.
No, ale stosowałam go dalej z myślą, że powoli wszystko mi pozłazi i wrócę do stanu poprzedniego. No i tak też się stało, chociaż troszkę to trwało. Jedne schodziły, a zaraz w innych miejscach nowe wychodziły. Po jakimś czasie dopiero zaczęło powoli wszystko ładnie zanikać. Więc krem pewnie ma za zadanie najpierw nas wysypać, a potem ma być już wszystko ładnie i pięknie na naszej buzi. Jedyne czego nie lubię w tym kremie to jego zapach. No cóż, trzeba się do niego niestety przyzwyczaić bo inaczej się go nie pozbędziemy. Krem sam w sobie jest bardzo fajny. Jest barwy lekko żółtej. Zauważyłam, że moja buzia po przebudzeniu jest matowa i nie świeci się jak nie powiem co :D Krem bardzo dobrze rozprowadza się na buzi i szybko się wchłania. Nie jest tłusty. Skóra po nim jest gładka i miękka. Zauważyłam również ewidentnie zmniejszone pory.

Co do samego opakowania i dozowania nie mam zastrzeżeń. Opakowanie jest bardzo fajne i poręczne. Dozowanie kremu jest proste, wystarczy nacisnąć pompkę tyle razy ile nam potrzeba, a odpowiednia ilość kremu znajdzie się na dłoni. Nie trzeba się zastanawiać czy przez przypadek wyciśniemy za dużo i potem nie mamy co z nim zrobić. Plus za opakowanie bo nie musimy wkładać paluchów jak przy kremach w słoiczku. Więc jest higienicznie.  Potem już tylko nakładamy kremik na buzie i delikatnie wklepujemy :))
Jedyne co mnie zastanawia to to, że skoro jest to krem na noc to może powinien być tłusty...hmm no, ale to może taki fenomen tego kremu i tak już ma być? 


Jestem z niego bardzo zadowolona mimo tego zapachu, który na samym początku mnie drażnił  - wtedy szybko szłam spać żeby go nie czuć :D  Ale już po kilku stosowaniach można się przyzwyczaić do niego i jest ok :) Zastanawiam się czy mój stan skóry na buzi po zużyciu całego opakowania na tyle się poprawi, że nie będę mogła żyć bez tego kremu i będę chciała kolejne...? Jeszcze tylko jestem ciekawa jak się sprawuje kremik na dzień i czy też ma taki sam zapach jak ten na noc - bo przez cały dzień to nie wiem czy bym się mogła zmierzyć z tym zapachem. No, ale jak się chce mieć piękną buzię to trzeba troszkę pocierpieć, coś za coś :))

Jak jesteście ciekawe tego kremu jak i innych kosmetyków z "Kosmetyki DLA" to polecam i zapraszam tutaj http://kosmetykidla.pl/index.php


Pozdrawiam
Malinka

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...