Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Szminki. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Szminki. Pokaż wszystkie posty

piątek, 14 lutego 2014

Cynamonowe usta - SYLVECO


Dzisiaj słów kilka o cynamonowej pomadce ochronnej - NIE LUBIĘ CYNAMONU, ale...

Od producenta:
Rokitnikowa pomadka ochronna o zapachu cynamonu znakomicie nawilża i natłuszcza usta, zapobiega ich pękaniu i wysychaniu. Doskonale chroni przed słońcem, wiatrem i mrozem. Zawiera bogaty w witaminy i przeciwutleniacze olej rokitnikowy, sprawiając, że usta są odżywione, miękkie i elastyczne. Aktywny składnik – betulina – działa kojąco i regenerująco na podrażnienia, łagodzi objawy opryszczki. Pomadka posiada delikatny zapach cynamonu.

Cena:
8,56zł

Dostępność:
SYLVECO

Zima, zima i mam nadzieję, że już po zimie. 
Ale kto chce mieć piękne usta o tej porze roku powinien mieć w swojej kosmetyczce taki oto produkt :)
Przedstawiam Wam genialną pomadkę na zimowe dni. Powiem Wam, że Neutrogena przy niej się chowa - mimo, że była moim faworytem w tamtym roku. 
Pomadka widoczna na zdjęciu ma chronić usta przed słońcem, wiatrem i mrozem. W zimowe, mroźne dni sprawdziła się u mnie doskonale. Powiem Wam, że nawet robiła za bazę pod kolorową pomadkę, dzięki czemu szminka dłużej się trzymała na ustach ( o dziwo nie znika szybko z ust jak przy innych balsamach, które są bardzo tłuste i zaraz ich nie ma). Nie lubię również jak balsamy zostawiają resztki w kącikach ust, albo dziwnie się ścierają - ta nam gwarantuje "dyskrecję" :D
Pomadkę mam od tamtego roku i dopiero teraz odważyłam się ją użyć, a dlaczego? A no właśnie dlatego, że nie lubię cynamonu!! ...ale w tym przypadku powiem Wam, że delikatny zapach cynamonu w tej pomadce mi nie przeszkadzał, mimo, że miałam takie opory. Co więcej, spodobała mi się na tyle, że czasami w domu cyknę nimi usta :)
Usta po niej są bardzo mięciutkie i delikatne. Składniki w niej zawarte świetnie odżywiają i nawilżają. Mówię Wam usta są po niej cudowneeee :) W smaku też nie jest zła, wiem co mówię - lubię zlizywać balsamy z ust :D Pomadka posiada aktywny składnik BETULINĘ, która działa kojąco i regenerująco na nasze usta.
Jak widać na zdjęciu poniżej pomadka jest koloru żółtego, ale bez obawy na ustach jest bezbarwna. A jest żółta dlatego, że jest z rokitnika, który posiada pomarańczowe lub żółte jagody, stąd ten kolor (powiem Wam, że pierwszy raz się spotkałam z kolorową ochronną pomadką). Rokitnik stanowi skarbnicę składników odżywczych - szczególnie witaminy C, prowitaminy A, mikro i makroelementów oraz karotenoidów. Tym bardziej warto się zaopatrzyć w taką pomadkę. Polecam każdemu. Naprawdę warto, a cena też nie jest wygórowana.


Co o niej myślicie?
Podoba Wam się?
Kto próbował i ma podobne zdanie jak ja?



wtorek, 11 lutego 2014

Ogniste usta - ORIFLAME

Dzisiaj coś co tygryski lubią najbardziej - czyli czerwone usteczka :)
Od niedawna moją ulubiona czerwoną szminką jest  Giordani Gold Scarlet Collection od ORIFLAME w odcieniu Crimson.

W swoich zbiorach pomadkowych, mam kilka szminek czerwonych. Po co mi tylko szminek w tym samym kolorze? A jednak...każda z nich niby taka sama, a jednak inna, każda z nich coś różni. Po pierwsze firma, po drugie trwałość, po trzecie cena.
Dzisiejsza szminka to moje najlepsze odkrycie. Mimo, że do najtańszych nie należy. Ja wiem, że niektóre z Was używają szminek od MACa i tam dopiero cena powala, więc mi pewnie popukacie po czole, że uważam ją za drogą. Ale cóż każdy ma prawo się wypowiedzieć i powiedzieć co uważa za drogie, a co nie.
Jakby nie patrzył chodzi o nasz komfort, wygląd i wizerunek, więc usta powinny wyglądać ładnie o każdej porze. Czasami szminki za 10zł są o niebo lepsze od tych drogich. Ile kobiet, ile ust, tyle opinii!

GIORDANI GOLD SCARLET COLLECTION - ORIFLAME

Od producenta:
Esencja kobiecości zawarta w trzech, eleganckich odcieniach czerwieni. Pomadka miękko rozprowadza się na ustach, dzięki kremowej konsystencji. Ma piękne, wyszukane opakowanie. Głębokie kolory dają idealny efekt i są odpowiednie dla każdej kobiety.

Cena:
 39zł


Od momentu kiedy zagościła pierwszy raz na moich ustach, tak do tej pory nie mogę się z nią rozstać. Mogłabym dzień w dzień mieć ją na ustach. Pigmentacja jest doskonała, dzięki temu usta są nasycone kolorem. Szminka jest kremowa dlatego świetnie się rozprowadza na ustach. Matowe pomadki z reguły dobrze się kleją więc i trudniej się ścierają.
Kolor bardzo intensywny więc jedno pociągnięcie i wystarczy. Ja jednak robię zawsze drugą poprawkę :) Przy takich kolorach trzeba uważać, żeby nie wyjechać poza linię ust - bo zostaną ślady :D Jeśli chodzi o trwałość to powiem Wam, że byłam zaskoczona - trzyma się dobrych parę godzin. Jeśli już to ściera się równomiernie, chociaż ja tego nawet nie zauważyłam. Na plus jest również fakt, że się nie roluje, nie wysusza i nie pozostawia na ustach żadnych grudek i suchych skórek. Kocham ją pod każdym względem - no jedynie nie za cenę. Ale jak mam się czuć doskonale to czasami warto zainwestować. A ta zasługuje na swoją cenę.
Oprócz tego ma śliczne opakowanie, samo w sobie przez tą czerwień ze złotym jest eleganckie.   Czerwona szminka w czerwonym opakowaniu z takim złotym malutkim rombem - bardzo kobiece połączenie. Szkoda, że mam tylko taką :( ale zapoluje jeszcze na inne.


A Wam jak się podoba?
Macie odwagę nosić taki kolor w zwykły dzień?




poniedziałek, 30 września 2013

Czerwonooo mi - RIMMEL "APOCALIPS" 501 Stellar

Dzisiaj przedstawiam Wam jeden z moich ulubionych kolorów APOCALIPS - 501 Stellar (intensywna mieszanina czerwieni i pomarańczy).
Posiadam jeszcze 3 inne, ale o tym pisałam tutaj.

Zobaczcie same jak ten się prezentuje. 
Uwaga - pierwszy raz pokazuję swój pyszczek w takiej odsłonie, więc wybaczcie za niedociągnięcia :)









 Niestety zdjęcie koloru na moich ustach nie wyszło tak jak powinno. Na zdjęciach wyżej odcień jest "oczojebny" i wpada w pomarańcz, a na ustach widać stonowaną czerwień. Ale to wina mojego aparatu, a raczej telefonu. Niestety nic z tym nie zrobię :/ poza tym to mój pierwszy raz jak pokazuję się w takim przybliżeniu.


I jak Wam się podoba?




sobota, 28 września 2013

Moja mała apokalipsa :)



Moja mała kolekcja szminek w płynie.
APOCALIPS to nie koniec świata, a nazwa kolekcji szminek od Rimmel London

Od producenta:
Nowa szminka w płynie łączy w sobie najlepsze koncepcje szminki i błyszczyka - soczysty płyn z czystymi pigmentami koloru o bogatym kolorze, fenomenalny połysk i wyjątkowy komfort, który utrzymuje się przez cały dzień. Formuła szminki sprawia, że usta mają wyjątkowo mocny i odważny kolor. Nowa szminka w płynie, APOCALIPS, to kremowa i odżywiająca konsystencja, która za jednym pociągnięciem fantastycznego, nowego aplikatora z mikro-zbiorniczkiem, łatwo i równomiernie się rozprowadza, pozostawiając usta w pięknym kolorze oraz nawilżone godzina po godzinie. To koniec znanego dotąd koloru.

Pojemność:
5,5ml

Cena:
ok 26zł


Kolory mają doskonałą pigmentację i są bardzo intensywne. Szminki dla odważnych, gdyż niektóre kolory są "oczojebne". Bardzo dobre krycie. Aplikator bardzo fajny. Gąbeczka ma takie wgłębienie co pozwala na wybranie większej ilości produktu, bez ponownego nabierania. Minusem może być dziwny zapach, troszkę sztuczny. No i uważam, że trzeba mieć usta w świetnej kondycji, gdyż potrafi uwidoczniać suche skórki. Ja dlatego najpierw smaruje usta wazeliną albo jakimś balsamem - cieniutka warstwa. Kolor ściera się w miarę równomiernie i bardzo powoli. Trzeba uważać przy malowaniu żeby sobie nie wyjechać poza usta bo ciężko będzie zmyć. Nie zastyga na ustach, więc też nie ma uczucia ściągania i nie robi się tzw skorupa. Oprócz intensywności koloru, usta ślicznie się błyszczą. Jeśli coś jemy to ścieramy kolor od wewnętrznej strony i pozostają nam obwódki dookoła (przy ciemnych kolorach może to wyglądać nieestetycznie - dlatego potrzebne są poprawki gdyż zostają nam usta w stylu ombre). Trzeba mieć troszkę cierpliwości przy malowaniu ciemniejszymi kolorami, żeby ładnie i równomiernie je rozprowadzić. Po ciemnych kolorach usta są lekko zafarbowane.
Z uwagi na intensywność kolorów w ciągu dnia troszkę dziwnie się je nosi :) ale próbuję nie zwracać na to uwagi :) chociaż ludzie na ulicy czasami dziwnie się patrzą. Ale przecież wszystko jest dla ludzi więc nie wiem czemu taka reakcja. Co innego jeśli posmarowałabym usta burakami, a zamiast pudru zagościłaby na twarzy mąka. Uważam, że kobiety jeszcze nie są przekonane do takich kolorów, albo wstydzą się pokazywać tak poza domem. Ponoć mocne usta to większa pewność siebie (coś w tym jest). Ja je wszystkie bardzo lubię, tylko niestety na randki się one nie nadają (chyba wiecie czemu :D ).

Macie?
Lubicie?
Czy w ogóle nie malujecie ust? 




czwartek, 10 stycznia 2013

ELIKSIR na moich ustach

Dzisiaj mam dla Was szminkę WIBO z kolekcji ELIKSIR :)
Każdy już o niej dawno zapomniał, a u mnie dopiero teraz się pojawia. 
Jakoś od pewnego czasu sceptycznie podchodzę do tanich kosmetyków, bo jak to mówią "co tanie to drogie" i lepiej zainwestować w coś lepszego, ale tu się jednak pomyliłam. Kupiłam ELIKSIRKA jak była promocja w Rossmanie -20% bo chciałam przetestować tak bardzo zachwalane cudeńko, ciężko mi było wybrać jakiś kolorek, ale po długim namyśle padło na nr 04. Na początku myślałam, że to będzie jakiś szit, bo za taką cenę czego się można spodziewać. Ale zwracam honor tym pomadkom i uważam, że to najlepsze jakie miałam do tej pory - mimo, że mam tylko jedną z tej kolekcji. Jak dla mnie jest idealna, zwłaszcza, że bardzo dobrze nawilża usta przez co nie widać suchych skórek na ustach, a u mnie często to się niestety zdarzało przy innych pomadkach. 


Od producenta:
- nie wysusza ust i dodatkowo sprawia, że stają się aksamitnie miękkie
- trwalsza niż błyszczyk
- najmodniejsze odcienie sezonu
Nabłyszczająca formuła pomadki  zapewnia ustom nawilżenie nadając im soczysty kolor. W kolekcji znajduje się 8 modnych i klasycznych odcieni – wystarczy wybrać jeden z nich dla siebie i czarować pięknym uśmiechem. W palecie kolorów znajdą się odcienie różu, brązu i czerwieni. Lekka konsystencja pozwala na łatwe rozprowadzenie się koloru tworząc ochronną powłokę na ustach by prezentowały się nie tylko pięknie ale i zdrowo. 
 
Cena:
ok 9zł


Ta pomadka jest trwała, zarazem bardzo delikatna i aksamitna, usta robią się miękkie i dobrze nawilżone. Kolor jest soczysty, a usta wyglądają zdrowo. Sprawnie się nakłada na usta, nie trzeba poprawiać drugi raz. A im więcej warstw, tym mocniejszy odcień na ustach.
Szkoda tylko, że napis ELIKSIR bardzo szybko starł się z opakowania (u mnie już go nie widać, a mam pomadkę jakiś miesiąc). Jak dla mnie sam napis (taką czcionką) dodaje troszkę elegancji tej pomadce, mimo, że jest w tak zwyczajnym plastikowym opakowaniu.


Pierwszy raz robiłam sobie zdjęcie szminki na ustach i nie wyszło za dobrze, więc przepraszam. Poza tym mam kompleks z tym związany i chyba pierwszy i ostatni raz pokazuję publicznie swoje usta :// Ale chciałam Wam pokazać jak wygląda w rzeczywistości.


Jeśli jeszcze nie miałyście jej na swoich ustach, to gorąco polecam ;) 
Za taką cenę naprawdę warto.

wtorek, 17 lipca 2012

Przegląd szminek cz.1 :)

       Dzisiaj w końcu postanowiłam uporządkować swoje pomadki. Nie mam ich za dużo i cały czas marzą mi się jakieś nowe kolorki...tylko nie wiem w sumie jakie :/  ciężko mi się zdecydować. Jeszcze do niedawna nie byłam za tym żeby malować usta, no bo wiadomo co jakiś czas trzeba poprawiać, pilnować czy się coś nie rozmazało i takie tam :) Błyszczyków nie uznaję od samego początku. Nie lubię jak mi się świecą usta, strasznie mnie to denerwuje i często nawet pomadki ochronne zlizywałam z ust bo mi smakowały, więc nie widziałam potrzeby żeby je specjalnie malować bo to by się mijało z celem. Ale jak to się mówi dorosłam do tego i powoli kolekcjonuje różne pomadki i sprawdzam, które czują się najlepiej na moich ustach i z których ja jestem zadowolona. Jedynie czego nie lubię to bardzo jasnych odcieni, jakoś nie pasują do mnie, wolę wyraziste kolory, zwłaszcza, że natura obdarzyła mnie malutką górną wargą, której praktycznie nie widać i sama muszę sobie ją powiększać przy pomocy albo ciemniejszych pomadek albo konturówki. Niektóre dziewczyny mają takie śliczne pełne usta normalnie są boskie. Zazdroszczę ust Katosu po prostu są tak cudowne, ponętne i sexowne, że mogłabym wpatrywać się w nie godzinami :)) 
No ale cóż ja już swoich nie zmienię jedynie mogę jakoś je sobie sama powiększać i uwydatniać  :)
A jeśli chodzi o moją małą kolekcję to za niedługo może powiększy się o jeszcze jakieś 3 odcienie bo już coś upatrzyłam :) ale jak na razie pokażę Wam te, które do tej pory zgromadziłam.
 Przez przypadek pomyliłam kolejność pomadek i dlatego 4 i 5 są w złej kolejności ;)

Niestety nie wiem jaki numerek ma 5 bo nie mogłam się doszukać dlatego dałam zdjęcie w całości.
Najbardziej lubię pierwsze 3 pomadki są matowe i odpowiadają mi te kolorki. Pomadkę nr3 nie używam dość często z racji, że ma bardzo intensywny i ciemny kolor, który na dzień się jak dla mnie na razie nie nadaje, ale na wieczór czemu nie ;)) Nie lubię natomiast tego błyszczyka z nr 4 i 5. Błyszczyk z Essence jak dla mnie jest za bardzo święcący, ale kupiłam go pod wpływem promocji i myślałam, że będę go używać, ale poszedł w odstawkę podobnie jak błyszczyk nr5 pomimo że jest matowy, ale nie lubię go dlatego, że szybko wysycha i widać na nim od razu skórki i nie ładnie zasycha na moich ustach, wygląda jak bym miała jakieś grudki zaschnięte na ustach.

A jutro ciąg dalszy mojej kolekcji, za dużo zdjęć jak na jednego posta by było więc postanowiłam podzielić go na 2 części :)

A Wy macie jakieś swoje ulubione pomadki i kolory?
Może znacie jakieś triki dzięki którym powiększę sobie swoje usteczka?

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...