niedziela, 7 października 2012

Spotkanie Podkarpackich Blogerek - 06.10.2012 Rzeszów

Witajcie Moje Drogie !
Wczoraj miałam przyjemność uczestniczyć w przemiłym spotkaniu podkarpackich blogerek, które zorganizowała Justynka z bloga http://szkatulka-ziuzia21.blogspot.com/ - Kochana gdyby nie Ty, to nie byłoby wczorajszego spotkania :*  Dziewczyny były i są cudowne. Atmosfera spotkania była bardzo przyjazna. Cieszę się, że mogłam poznać te wszystkie niesamowite istotki - są boskie ;)
Dziękuję Wam dziewczynki za wczorajsze popołudnie :)
Chciałabym również podziękować wszystkim firmom od których  każda z nas dostała cudowne kosmetyki.
- P&G Polska http://www.pg.com/pl_PL/ 
- Pierre Rene http://www.pierrerene.pl/
- Venita http://www.venita.com.pl/ 
- Perfecta http://www.perfecta-kosmetyki.pl/  
- Avon - Klaudia Rozwadowska ( 518748376)


Spotkanie odbyło się w pizzerii VIVA LA VITA w Rzeszowie przy ulicy Mickiewicza 9.


 Z Panią Małgorzatą z OEPAROLU, która na wstępie poruszyła temat Walki z Rakiem Szyjki Macicy, którą zajmuje się Fundacja Kwiat Kobiecości http://www.kwiatkobiecosci.pl/

Na początek spotkania oczywiście przywitanie lampką białego wina, a potem na zaspokojenie głodu po wyczerpujących chwilach podczas oglądania kosmetyków coś na ząb.

 









 




  


 A o to cała nasza siódemka:

Od lewej:

Nasza organizatorka Justynka dla każdej z nas przygotowała takie o to plakietki z imionami, które zostaną nam na pamiątkę:

Swoją obecnością zaszczyciły nas dwie firmy, które przedstawiły nam swoje produkty.
- firma OEPAROL, którą reprezentowała Pani Małgorzata Olszewska z Warszawy
 




















- firma AVON, którą reprezentowała Pani Aneta Osypanka oraz Klaudia Rozwadowska ( 518748376)

A tu już zasypane wszystkimi pakuneczkami :)

Sylwia, Jagoda,  Mariola,  Izabela i ja

A tu nasza Pani  "fotograf" Asia, której brakuje na zdjęciach...


Asia, Justyna, ja i Izabela wciąż przeglądamy zawartość torebek... :)

Zasłuchane dziewczynki - Justyna i Asia.

A tu zabieg na dłonie wykonany przez Panie z firmy AVON:


 Jagoda ... Ahhh jak cudnie pachną, prawda? :D


A na zakończenie nasze wzajemne prezenty "niespodzianki":


Jeszcze raz dziękuję dziewczynom za efektywny i uroczo spędzony wspólnie czas :) oraz wszystkim firmom za upominki, które otrzymałyśmy.
A jutro szczegółowy post wszystkich otrzymanych upominków od poszczególnych firm. 

P.S. Dziewczyny musimy się umówić na kawkę i ciasteczko niedługo :)

środa, 19 września 2012

Walka z odbudową paznokci

Moje paznokcie są w opłakanym stanie. Dwa lub 3 razy miałam tipsy, potem przyklejałam sztuczne paznokcie. Nigdy nie miałam ładnych i długich paznokci jak moje koleżanki, zawsze w szkole im zazdrościłam jak miały pomalowane na jakiś ciemny kolor. Od zawsze mam problem z nimi, niestety z własnej winy gdyż je obgryzam, obgryzałam i pewnie już mi tak zostanie. No chyba, że zdarzy się cud i moje paznokcie tak wyprowadzę, że aż żal będzie obgryzać. Ale to odruch niekontrolowany, a nerwy robią swoje. Kiedyś nawet myślałam, żeby sobie kupić taki lakier śmierdzący, że może on pomoże, ale bez efektów. Ja potrafiłam już nawet tipsa powoli obgryzać...niestety to jakaś choroba i ciężko się z niej wyleczyć. Nawet jak mam pomalowane paznokcie to potrafię lakier z nich zjeść :D głupie co nie? Za nim jeszcze miałam robione pierwszy raz tipsy - tzn sama je sobie robiłam podczas kursu na który się zapisałam, bo oczywiście chcąc sobie zrobić tipsy u kosmetyczki usłyszałam "niestety nie zrobię Pani tipsów, szkoda paznokci ma Pani cieniutkie i w ogóle... ale za to swoim klientkom wyprowadzam paznokcie specjalną odżywką NAIL TEK" no i po takiej wizycie zaczęłam się zastanawiać nad tymi odżywkami, niestety to było dobre kilka lat temu i te odżywki nie były aż tak popularne i dostępne jak teraz - tylko kosmetyczki mogły je kupić do salonów wtedy ponoć kosztowały ok 40zł za jedną więc stwierdziłam, że strasznie dużo, ale zapisałam sobie ich nazwę na przyszłość. Po jakimś czasie sobie o tym przypomniałam, znalazłam na allegro i zamówiłam NAIL TEK II  - zaczęłam używać...najpierw baza potem lakier na końcu warstwa wierzchnia i tak przez 6 dni potem zmyć i od nowa. 
Niestety zaniedbałam paznokcie jak poszłam na kurs i zaczęłam przygodę z tipsami oraz sztucznymi paznokciami. Teraz mam już drugą parę odżywek NAIL TEK bo tamtą zużyła mama i w końcu muszę coś z nimi zrobić, bo aż żal na nie patrzeć... ;( 

Tak wyglądają teraz: aż wstyd je pokazywać :((

Mój paznokieć jest pofalowany mam podłużne dziury na nich, takie rowki się porobiły, jakieś dziwne wgłębienia i w ogóle się rozdwajają po prostu MASAKRA ://
Specjalnie nie piłowałam paznokci i nie smarowałam rąk balsamem żeby było widać stan paznokci ://
Daje sobie czas do końca tego roku na poprawę paznokci, zaczynam od października jak będę mieć te odżywki bo aktualnie mi się skończyły.Niestety nie będę malować paznokci lakierami tylko samą bazą i na wierzch przezroczysta odżywka.

Może macie jakieś wypróbowane sposoby na odbudowę paznokci na nowo? Może znacie jakieś odżywki, które utwardzają mocno płytkę paznokcia?

poniedziałek, 17 września 2012

Sierpniowo - wrześniowe zakupy ;)

A oto moje zakupy, które miałam okazję nabyć przez prawie 2 miesiące. Nie są to jakieś nadzwyczajne rzeczy, ale jak dla mnie są super i bardzo się z nich cieszę :) Przynajmniej moja lista "Wish" powoli się skraca... Na dzień dzisiejszy jestem już totalnie spłukana, więc koniec moich zakupów teraz trzeba zacząć testować to co się kupiło :)

Lakiery MIYO:
- 43 LOLLIPOP - zółty matowy
- 68 EGOIST - żółty z drobinkami
- 29 PAPAYA MANGO - zielony (zapachowy)
- 26 PACIFIC - niebieski
- 17 SUMMER - koralowy

- Róż SENSIQUE - SUMMER BLUSH 1
- Korektor ESSENCE - NATURAL BEIGE 10
- Korektor BOURJOIS - 52
- Tusz do rzęs L'OREAL - MILLION LASHES EXTRA BLACK
- Pilnik do paznokci BEAUTY
- Grzebyk do rozczesywania rzęs INGLOT

- Antyperspirant Fa Natural & Power White Grape
- Woda toaletowa Cocktails & the City Fashion Addict ORIFLAME
- Farba do włosów SYOSS - 1-18 Mix czekolady i ciemnego brązu


- Szampon L'OREAL ELSEVE - wzmacniający (czarny)
- Szampon L"OREAL ELSEVE - odbudowujący ( żółty)
- Balsam do włosów farbowanych Mrs. Potter's

- Oczyszczający płyn micelarny EVELINE COSMETICS
- Oliwka do masażu antycellulitowa ZIAJA


A jak Wasze zakupy, może upolowałyście coś ciekawego? :)
Macie jakieś ulubione produkty w tych, które ja kupiłam?

sobota, 11 sierpnia 2012

Chińskie bańki - Gumowe bańki akupunkturowe

W końcu dorwałam coś na co polowałam od jakiegoś czasu. Naoglądałam się filmików na YT i czytałam kilka recenzji w jaki sposób masaż tymi bańkami pomaga zwalczyć cellulit i w końcu postanowiłam się wziąć za moje uda :D Biegałam dzisiaj po kilku aptekach żeby kupić te bańki jak najtaniej, bo ceny są różne, rozbieżność nawet 15zł. W końcu kupiłam za 29,99zł (4 sztuki, różnej wielkości) najtaniej jak tylko mogłam bo nawet były po 39zł. Nie wiem czemu takie dziwne ceny są, wiadomo marża, no ale skoro na allegro można nawet kupić za 22zł. Mogłam w sumie je zamówić przez allegro, ale stwierdziłam, że szkoda mi czasu :D No ale mniejsza o to, mam zamiar codziennie robić nimi masaż ud tak jak na filmikach, które znalazłam...jestem ciekawa czy u mnie też podziała. Kupiłam sobie również oliwkę i za chwilę będę się do tego zabierać, już się nie mogę doczekać :))
Jak widzicie jest na nich jeszcze talk, ale myje się je bardzo łatwo za pomocą wody i mydła. Niestety trochę mi śmierdzą, mam nadzieję, że z czasem ten zapach zniknie.

Myślicie, że to dobry sposób na pozbycie się zbędnego cellulitu? 
Może macie jakieś wskazówki albo rady jak je stosować, żeby był widoczny efekt? Używa któraś z Was tych baniek?

środa, 8 sierpnia 2012

Tipsiorki mamy ;)

Dzisiaj chciałam Wam pokazać tipsiorki mojej roboty :) Wiem, że nie wyglądają profesjonalnie, ale uczę się od jakiegoś czasu ich roboty i teraz znów miałam okazje robić je na dłoniach mamy. Zawsze to taniej niż iść do kosmetyczki, skoro przyrządy leżą sobie w domu. Ponad rok temu zapisałam się na kurs robienia tipsów bo strasznie mnie to kręciło i sama sobie chciałam też robić, jak poszłam na kurs wszystko ładnie pięknie, jedną rękę robiłam sobie przy użyciu pilników i zeszło mi z 4h masakra :// na drugi dzień musiałam sobie zrobić obie ręce na nowo już przy użyciu frezarki i poszło mi super no i o połowę szybciej. No ale cóż musiałam się tego powoli uczyć i początkowo robiłam na koleżankach, a potem nawet na obcych kobietach, które do mnie przychodziły do akademika. Na początek miałam tylko standardowe żele do pracy i w sumie ciężko mi było kombinować z różnymi wzorami itp. Potem nie wiem czemu zapał mi trochę minął, jak wchodziłam do sklepu z rzeczami do stylizacji paznokci to nie wiedziałam jakie ozdoby mam kupić, najchętniej to z każdego wzoru po jednym woreczku żeby było co kombinować, ale moje fundusze na to nie pozwalały niestety, może dlatego mój zapał tak trochę się przygasił...no ale też brakowało mi tej frezarki, bo z nią paznokcie wychodziły idealnie nie to co przy pomocy pilników przez które się męczyłam niesamowicie, bo wiadomo, że pilnikiem nie dotrze się w każde miejsce...
Może mi wrócą chęci do tego...sama nie wiem...sobie już nie robię tipsów, miałam 2 razy, ale po nich moje paznokcie były jak papier :( zresztą to było do przewidzenia, ale jak się chciało mieć piękne paznokcie to nie było wyboru. Ja od zawsze miałam poobgryzane :D hehe nawet specjalny lakier, który był przeciw obgryzaniu nie pomagał, poza tym przyznam się, że i tipsy nie były dla mnie żadną przeszkodą i też potrafiłam zgryźć jak już mi się powoli nudziły hehe.
Za to znalazłam inny substytut żelowych tipsów :D zaczęłam kupować sztuczne paznokcie i przyklejać w taki sposób, że każdy myślał, że to moje ;)  miałam spokój na 2 tygodni, do tej pory tak robię jak wymaga tego okazja, wtedy przez 2 tygodnie moje pazurki są w spokoju, nie obgryzam i ładnie sobie pod spodem rosną, do czasu aż tamte nie odlecą, a mnie będzie kusiło żeby coś znowu uskubać :D
Jak znajdę gdzieś na komputerze zdjęcia pierwszych tipsów wykonanych przeze mnie to Wam pokażę, a teraz tipsiorki mojej mamy (oczywiście nie dało się jej przetłumaczyć kolejny raz, że to niszczy paznokcie, no ale cóż skoro mus to mus).

Ja wiem, że one za pięknie nie wyszły i w ogóle każdy z nich ma inny kształt, poza tym wyglądają jak łopaty :// więc wybaczcie. Nie są one szczytem moich marzeń i ambicji co do wyglądu, ale ważne, że mojej mamie się podobają :D



poniedziałek, 6 sierpnia 2012

Lakier TAFT na pierwszym miejscu, Lakier NIVEA bubel wszech czasów :)

Już jakiś czas temu miałam pisać na ten temat, ale jakoś tak odwlekałam - no ale już nadszedł czas :)
Dzisiaj na pod lupę idą lakiery do włosów i mimo, że nie jestem wieloletnią maniaczką "tzw. hełmu" na głowie, to od dłuższego czasu moje włosy potrzebowały solidnego utrwalenia, dlatego chce Wam powiedzieć co jest moim numerem 1 w codziennej pielęgnacji moich włosów hmm w sumie nie można to nazwać pielęgnacją, prędzej niszczeniem, ale jak zwał tak zwał, chodzi mi o utrzymanie kształtu fryzury w takim samym stanie po kilku godzinnym wyjściu jak i przed wyjściem z domu...
Odkąd zaczęłam prostować włosy zauważyłam, że moje włosy tracą na objętości. I wtedy rozpoczęła się moja przygoda z lakierami do włosów. Najpierw podkradałam lakier mamie, bo używałam tylko od czasu do czasu, a potem już kupiłam sobie własny bo mama odkryła, że im mniej używa tym lakieru ubywa :D 
Moim pierwszym lakierem wtedy był zielony TAFT ULTRA STRONG - 4. Jakoś się do niego nie mogłam przekonać i włosy wciąż miałam oklapnięte - no chyba, że go źle używałam wtedy. Wtedy to zaczęły się moje poszukiwania tego idealnego, który sprawi cuda na mojej głowie. Po tamtym lakierze stwierdziłam, że kupie coś mocniejszego. Kupiłam przez przypadek chyba nawet po promocyjnej cenie TAFT MEGA STRONG - 5. I ten już był o niebo lepszy, jednak wtedy mój zapał lakierowy trochę się ostudził. Ja jakoś wtedy nie potrzebowałam już lakieru do włosów - pewnie dlatego, że byłam dość uparta i chodziłam w spiętych włosach więc i lakier był niepotrzebny, aż do czasu kiedy ścięłam włosy i na nowo potrzebowałam pomocy. Jednak ten lakier się skończył przy udziale mamy i musiałam kupić sobie nowy, niestety promocja sprawiła, że nie kupiłam tego samego, a inny - no bo chciałam zaoszczędzić...i co się okazało...złość i wściekłość, totalna klapa ://
To był "cudowny" (w znaczeniu ironicznym oczywiście) lakier z NIVEA już nie pamiętam dokładnie jaki, ale pewnie najmocniejszy, niestety okazał się kompletną klapą. Po pierwsze to "coś" bo lakierem nie można nazwać w ogóle nie trzymało włosów, nawet przez 2 minuty włosy nie chciały trzymać nadanego im kształtu. Po drugie strasznie rosił mi włosy na głowie i nic nie można było z nim zrobić. Ciężko mi było go nawet skończyć :/ więc się z nim męczyłam przez dłuższy czas. Chociaż kupiłam go w promocji to uważam, że nawet na nią on nie zasługuje, dałam wtedy za niego coś około 8zł. Jedyny plus tego lakieru to ładny zapach. Po tej całej akcji stwierdziłam, że nie warto patrzeć na promocje, jak mam coś kupić to wolę dołożyć do czegoś lepszego niż się męczyć z czymś co nie spełnia swoich funkcji i tylko drażni na samą myśl. Od tamtej pory używam tylko TAFT MEGA STRONG - 5 z kaszmirem. Jestem z niego bardzo zadowolona i nie zamienię go na żaden inny. Mam nawet jeszcze drugi w zapasie bo trafiłam na promocję i kupiłam w zestawie 2 lakiery za 16,99zł  :) To idealny lakier dla moich włosów, mimo, że są cieniutkie, słabe i mam ich mało to ten lakier potrafi mi utrzymać natapirowane lekko włosy przez cały dzień. Nieraz nawet na drugi dzień rano czuje, że moje włosy są jeszcze pod wpływem lakieru, mimo spania i nocnego wiercenia się na poduszce. Bardzo go lubię i polecam go każdemu kto potrzebuje solidnego utrwalenia ;)

Od producenta:
Megamocne utrwalenie i kaszmirowa miękkość szczególnie dla suchych i zniszczonych włosów.
24 godzinne utrwalenie - bez sklejania włosów. Łatwy do całkowitego usunięcia podczas szczotkowania. Nie obciąża włosów i chroni je przed wysuszeniem. Doskonałe utrwalenie przez 24 godziny. Specjalna formuła TAFT NA KAŻDĄ POGODĘ chroni Twoje włosy przed wiatrem i wilgocią oraz pomaga chronić je przez promieniowaniem UV. Zachowaj odstęp 30cm podczas aplikacji.

Moje plusy:
* doskonale utrwala fryzurę i fryzura długo utrzymuje swój kształt,
* nie skleja włosów, no chyba, że za dużo spryskamy i to jeszcze z bliska wtedy będzie skorupa,
* ma przyjemny zapach,
* jest bardzo wydajny, zwłaszcza przy moim codziennym używaniu,
* dobrze się wyczesuje,


A może macie jakieś swoje ulubione lakiery godne polecenia?
Co sądzicie o TAFTach ? 

niedziela, 5 sierpnia 2012

Mój pierwszy zestaw pędzli ORIFLAME

Niedawno kupiłam sobie pędzle z ORIFLAME'U, już od długiego czasu nosze się z zamiarem kupna czegoś do malowania. Jedyne pędzle jakie posiadam to te z Essence, które powoli zaczynają mi się nudzić i nie mogę nimi robić wielu rzeczy. Ciężko jest kupić coś dobrego i taniego, no ale niestety kiedyś trzeba zainwestować w coś lepszego. Ja jak na razie chciałam wypróbować te pędzle, które kupiłam w zestawie. Jest ich tylko 5 i już po kilku użyciach wiem, że z niektórymi się polubię, a inne pójdą w odstawkę. Muszę sobie uzbierać trochę funduszy i co jakiś czas kupować sobie po jednym pędzlu i tak stworzyć swoją własną kolekcję. Czasami jak tak czytam na Waszych blogach jakie macie pędzle to aż Wam zazdroszczę, że macie takie cudeńka np tak jak: vexgirl ;) Może kiedyś i ja się dorobię takowych ;)Ale na razie muszę się zadowolić takimi.
http://www.kosmetyki-ori.pl/wp-content/uploads/2010/08/Zestaw-p%C4%99dzli-do-makija%C5%BCu-400x320.jpg
Od producenta:
Praktyczny, wygodny zestaw 5 pędzli do makijażu, dzięki którym zadbasz o perfekcyjny wygląd w każdym miejscu i o każdej porze. W eleganckim etui zamykanym na zatrzaski.
Materiał: poliuretan, etylenowy octan winylu, poliester, żelazo, polistyren, włókna naturalne i nylonowe
Wymiary etui: 5,8 x 19 cm
Wymiary pędzli: od 16,5 cm do 17,8 cm

www.oriflame.pl















  



















Moja opinia:
Ogólnie jestem bardzo zadowolona z tych pędzli. Są wykonane solidnie, włosie jest miękkie i mają przezroczyste długie rączki, które się wygodnie trzyma w dłoni. Pędzle ładnie się prezentują zwłaszcza, że są umieszczone w takim etui - tubie coś ala skóra, w kolorze ciemnego brązu. Minus opakowania jest taki, że dziurki w piance, która jest umieszczona w środku i do której wkłada się pędzle niestety są za małe i ciężko się je wyciąga. Czasami trzeba trochę użyć siły, żeby wyciągnąć lub włożyć pędzle, aby potem zamknąć etui. Ale opakowanie to dobra alternatywa na jakieś wyjazdy wtedy wszystkie pędzle mamy w jednym miejscu i nie trzeba ich szukać po kosmetyczce i wygrzebywać ze stosu innych kosmetyków co mi się zawsze zdarza. Wtedy muszę na ślepo szukać tego, którego w danej chwili potrzebuję. Ale teraz już będę posługiwać się tym zestawikiem :) Kupiłam ten zestaw prawdę powiedziawszy w ciemno, był w promocji za około 25zł bo normalna jego cena to ponad 60zł. Stwierdziłam, że pewnie to jakieś malutkie, tandetne i beznadziejne pędzle, ale zaryzykowałam. Zdziwiłam się jednak jak zobaczyłam, że ten zestaw jest bardzo solidny, estetycznie wykonany i zapakowany w takie eleganckie etui - wygląda na profesjonalny. Uważam, że  jak na zestaw 5 pędzli za tak niską cenę jaką dałam to się opłacało, bo raczej za 60zł to bym się na niego nie pokusiła :)
 A teraz jeszcze minusik dla największego pędzelka czyli tego do pudru, niby fajny z wyglądu i w ogóle wszystko cacy, a jednak przy pierwszym użyciu zaczęły wylatywać włoski, które zostawały mi na buzi :/ trochę się wtedy wkurzyłam bo musiałam tracić czas na to żeby ściągać włosy z twarzy. Mam nadzieję, że to z czasem minie, na razie pędzle nie potrzebują mycia więc później okaże się czy ten duży pędzel będzie się nadawał do dalszej eksploatacji czy dalej będzie gubił włoski przy każdej wizycie na mojej twarzy ://
Ja przez dłuższy czas szperałam na allegro za pędzlami i myślałam, że coś znajdę ciekawego i niedrogiego. Niby można znaleźć pędzle nawet w zestawach po 10 czy 12 sztuk za 40zł lub 70zł, ale coś nie wierze, że jakość tych pędzli będzie dobra. Coraz częściej łapie się na tym, że  "co tanie to drogie" :) Jeszcze mnie nie stać na mój wymarzony zestaw wielkich pędzli typu Hakuro, Mac, Real Techniques itp choć jestem pod ich dużym wrażeniem. Ale drobnymi kroczkami coś będę kombinować, żeby się ich w końcu dorobić :)

Co sądzicie o tych pędzlach?
Sprawdzają się Wam, czy raczej nie polecacie?

piątek, 3 sierpnia 2012

Lipcowe zdobycze ;)

W końcu udało mi się zebrać do kupy wszystkie kosmetyki, które kupiłam w lipcu. Jak dla mnie to dość sporo tego się uzbierało, więc postanowiłam się troszkę pochwalić ;) Niektóre z tych rzeczy mam pierwszy raz, inne zaś już używałam.Moja lista zakupowa niestety wciąż jest jeszcze długa i marzy mi się dużo innych kosmetyków, które pewnie na dzień dzisiejszy będą wciąż moim odległym marzeniem. A teraz przejdę już do konkretów ;)
Wśród mojej kolekcji tylko 2 rzeczy nie są z Oriflame'u - chyba każda z Was już zauważyła, więc od nich zacznę.
1.Dezodorant z Adidasa fizzy energy
2.Cień do powiek w kredce  "Pearl" MANHATTAN
3.Pędzelek do ust ORIFLAME
4.Temperówka ORIFLAME
5.Puder pyłkowy ORIFLAME Beauty Studio Artist
6.Korektor ORIFLAME "Rose"
7.Mgiełka do ciała Nature Secrets z energetyzującą miętą i maliną ORIFLAME
8.Pomadka  Pure Color "Candy Pink" ORIFLAME
9.Pomadka Wonder Colour "Warm Peach" ORIFLAME
10.Pomadka Giordani Gold Scarlet Collection "Crimson" ORIFLAME
11.Baza pod makijaż Giordani Gold ORIFLAME
12.Podkład adaptacyjny Giordani Gold "Natural Beige" ORIFLAME
13.Podkład EcoBeauty "Light Ivory" ORIFLAME
14.Torebka na strój kąpielowy ORIFLAME

Uzbierało mi się, aż 14 rzeczy, fiu fiu nawet nie wiedziałam, że aż tyle tego wyjdzie :D Oczywiście większość z nich kupiłam w promocji ;) chyba każda z nas lubi kupować coś co jest np o połowę taniej i nie trzeba wtedy przepłacać.


A Wy używacie tych kosmetyków? 
Może polecacie jakieś inne?


LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...